Kup bilet online
Sprzedaż biletów i karnetów w siedzibie klubu na Arenie Lublin w dni robocze w godz. 10:00-16:00, całodobowo w Lombardach Amsterdam
przy ul. Lwowskiej 6d i Pl. Dworcowym 4 oraz na stronie internetowej bilety.motorlublin.eu
.
poniedziałek, 21 listopada 2016, 02:49

Paweł Myśliwiecki: Trochę szkoda, że runda się już skończyła

lw-0035W ostatnim meczu rundy jesiennej na murawie Areny po kilkumiesięcznej przerwie pojawił się Paweł Myśliwiecki. Napastnik Motoru w marcowym meczu z Tomasovią doznał poważnego złamania nogi, ale jak sam zapewnia po urazie nie ma już śladu. 26-letni napastnik z niecierpliwością czeka już na start rundy wiosennej i liczy, że dobrymi występami pomoże drużynie w poprawie rezultatów.

Jan Wydra: Paweł, wróciłeś do pierwszego zespołu po prawie ośmiu miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją. Jak Ci minął ten okres?

Paweł Myśliwiecki: Czas rozbratu z piłką bardzo mi się dłużył. Najbardziej tęskniłem za meczami. Oglądałem je co prawda z trybun, ale to zupełnie co innego. Czułem się niekomfortowo, bo bardzo chciałem pomóc drużynie, a nie mogłem.

Kto pomagał Ci w tym trudnym dla Ciebie okresie od strony fizycznej i mentalnej?

W samym powrocie do treningów bardzo pomógł mi Łukasz Ćwik, który zrobił wszystko, by jak najszybciej postawić mnie na nogi. Od strony psychicznej bardzo pomogli mi koledzy z drużyny. Dobrym słowem wspierali mnie między innymi Kamil Stachyra czy Ivan Dykyy. Praktycznie każdy z drużyny w większym lub mniejszym stopniu utrzymywał ze mną kontakt, wyciągał pomocną dłoń. Cieszę się, że nie byłem z tym wszystkim sam.

Duże wsparcie otrzymałeś również z trybun, od kibiców. Chciałbyś im teraz jakoś podziękować?

Im szczególnie chciałbym podziękować. Takie wsparcie było mi potrzebne przede wszystkim w pierwszych tygodniach po odniesieniu kontuzji. Gdy nasi fani skandowali co mecz moje imię i nazwisko, naprawdę aż mi się łezka w oku kręciła. Super sprawa, wielki szacunek dla nich!

W trakcie twojej nieobecności w zespole zaszło wiele zmian, zmienił się trener i doszło kilku nowych zawodników, jednak póki co nie przekłada się to na lepsze wyniki. Dlaczego twoim zdaniem Motor nie mógł w tej rundzie na dobre odpalić?

Mówiąc szczerze, nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje. Naprawdę na treningach wszystko to fajnie wygląda, drużyna jest poukładana, ale przychodzi mecz i czegoś brakuje. Niby wszystko mamy zapewnione, ale jednak wyniki są dalekie od oczekiwań.

W meczu z Resovią wszedłeś w 75. minucie i chwilę później doprowadziliście do remisu. Taki wynik chyba was nie zadowolił, tym bardziej, że w kończyliście spotkanie z przewagą jednego zawodnika.

W naszej sytuacji żaden remis nas nie zadowala, ten mecz też chcieliśmy bardzo wygrać. Co prawda przeciwnik był bardzo wymagający, bo Resovia to solidny, poukładany zespół. Nie zmienia to jednak faktu, że w każdym meczu powinniśmy zbierać komplet punktów, a nie je gubić, w dodatku na własnym stadionie. Po meczu w szatni był smutek i żal, że nie udało się wówczas zdobyć trzech „oczek”.

Rozmawialiście już z władzami klubu na temat celów na drugą połowę sezonu?

Nie, jeszcze nie było takich rozmów, jednak w takim klubie jak Motor cele mogą być tylko najwyższe. Myślę, że nawet bez rozmów każdy tutaj wie o co gra.

Wcześniej zagrałeś kilka spotkań w lubelskiej klasie A. Poziom rywalizacji zapewne nieco odstaje od tego trzecioligowego, ale przetarcie po tak długiej przerwie było w tym przypadku niezbędne.

Na pewno te spotkania w niższej lidze były mi potrzebne, żeby na nowo „poczuć” grę, wrócić do rytmu meczowego i przełamać się jako napastnik strzelając kilka bramek. Muszę jednak dodać, że gra w A klasie to nie jest taki łatwy kawałek chleba, jakby się mogło wydawać. Grając w III lidze jesteśmy przyzwyczajeni do w miarę równych boisk, a tutaj murawy krótko mówiąc nie są najlepsze. Gra się trochę jak pod blokiem i jest dużo walki czysto fizycznej. Na pewno jednak dla mnie jako napastnika to było dobre przetarcie po tak długiej przerwie, bo miałem możliwość sprawdzenia się w wielu więcej sytuacjach strzeleckich niż to ma miejsce w przeciętnym spotkaniu na poziomie trzecioligowym.

Zimą będziesz walczył o miejsce w składzie z Damianem Szpakiem, Michałem Paluchem i Łukaszem Zaniewskim. Jak oceniasz swoich konkurentów do gry w ataku?

Nie wiem jeszcze, czy będę akurat z nimi rywalizował, czy może będziemy grać równocześnie. Ja na pewno będę się starał robić swoje. Mam nadzieję, że moje zaangażowanie i ciężką pracę na treningach trener wynagrodzi mi wystawiając mnie do składu. Bardziej niż na rywalizacji będę się skupiał jednak na współpracy, bo dobry wynik zespołu jest teraz najważniejszy.

Nad czym w zimowym okresie przygotowawczym musisz popracować najbardziej?

Z pewnością muszę popracować jeszcze nad skutecznością, by w miarę szybko wrócić do wysokiej formy. Podstawą do dalszej pracy będzie też dobre przygotowanie kondycyjne. Dobrze przepracowałem co prawda okres rehabilitacji, ale były to raczej ćwiczenia statyczne, odbudowa i rozciąganie mięśni. W pełnym treningu z drużyną pracują już jednak inne partie ciała, więc każde kolejne zajęcia z zespołem powinny działać tylko na moją korzyść.

Czyli jesteś już w 100% sprawny i gotowy do gry?

Tak, oczywiście. Trochę szkoda, że runda się już skończyła, ale cieszę się, że trener dał mi zagrać chociaż chwilę w meczu z Resovią. Na pewno podbudowało mnie to psychicznie. Czuję głód piłki i z niecierpliwością czekam na najbliższe mecze o punkty.

Na koniec chyba nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci zdrowia, bo jak będzie zdrowie to reszta będzie zależała już tylko od Ciebie.

No pewnie, że tak. Dziękuję bardzo!

Komentarze