Kup bilet online
Sprzedaż biletów i karnetów w siedzibie klubu na Arenie Lublin w dni robocze w godz. 10:00-16:00, całodobowo w Lombardach Amsterdam
przy ul. Lwowskiej 6d i Pl. Dworcowym 4 oraz na stronie internetowej bilety.motorlublin.eu
.
czwartek, 30 marca 2017, 20:20

Radosław Kursa: Każdy zawodnik jest tej drużynie bardzo potrzebny

Radosław Kursa podczas jednego z treningów Motoru Lublin (fot. Tomasz Lewtak / archiwum)

Radosław Kursa podczas jednego z treningów Motoru Lublin (fot. Tomasz Lewtak / archiwum)

Radosław Kursa w meczu z Sołą Oświęcim zdobył swoje pierwsze bramki po powrocie do Motoru. Zapraszamy na krótką, pomeczową rozmowę z obrońcą żółto-biało-niebieskich!

Jan Wydra (motorlublin.eu): Artura Gieragę na boisku w Oświęcimiu zastąpił Julien Tadrowski, ale to Ty przejąłeś wykonywanie jedenastek. Powiedz szczerze, ćwiczyłeś przed meczem rzuty karne?

Radosław Kursa: – W zasadzie tylko tyle, co kazał trener wczoraj na przedmeczowym rozruchu. To była jego decyzja, że akurat ja mam wykonywać ewentualne jedenastki. Obie wykonałem dosyć pewnie, zdobyłem dwie bramki po najlepszym moim zdaniem meczu w naszym wykonaniu w tej rundzie. Chociaż Soła postawiła nam trudne warunki, to wiedzieliśmy w jaki sposób będą grali i skutecznie przez cały mecz przeciwstawialiśmy się ich atakom.

W meczu z Sołą zagraliście w dosyć eksperymentalnym zestawieniu. Zabrakło Artura Gieragi, Pawła Kaczmarka i Tomasza Tymosiaka.

– Jak było widać drużyna funkcjonowała tak, jakby podstawowi gracze byli na boisku. Szczególnie cieszę się z postawy Szymona Kamińskiego. To młody i cichy chłopak, ale rozegrał dobre zawody i doskonale wywiązał się ze wszystkich swoich zadań. Jego pojawienie się w wyjściowym składzie pokazuje, że chociaż kadra nie jest zbyt liczna, to każdy zawodnik jest tej drużynie bardzo potrzebny. Z meczu na mecz ta maszynka funkcjonuje coraz lepiej i cieszę się, że dotychczasowi zmiennicy dają zespołowi tak dużą jakość.

Imponujący początek rundy wiosennej w waszym wykonaniu, w czterech wiosennych meczach zgarnęliście komplet „oczek”. Co dalej?

– Kto wie? Może nawet sami nie spodziewaliśmy się, że po czterech meczach będzie to tak dobrze wyglądało? Cieszymy się, że po takiej serii spotkań na wyjeździe przychodzi nam wystąpić przed własną publicznością z jedną z lepszych drużyn w tej lidze. W meczu z Garbarnią będziemy chcieli podtrzymać passę zwycięstw i sięgnąć po kolejne trzy punkty.

W ciągu tygodnia rozegracie w sumie trzy spotkania ligowe. Jesteście przygotowani kondycyjnie do grania co trzy dni?

– Myślę, że to nie będzie dla nas problem. Bardziej obawiałem się nawierzchni na boiskach rywali. W Daleszycach przeciwnik nie prezentował wybitnych umiejętności piłkarskich, ale dużym problemem była dla nas murawa. Bardziej walczyliśmy sami ze sobą niż z drużyną gospodarzy. Teraz wracamy na swoje boisko i rywalizacja z Garbarnią powinna stać już na zupełnie innym sportowym poziomie.

Chciałbyś zadedykować komuś bramki zdobyte w Oświęcimiu?

– Od bardzo dawna nie mogłem wpisać się na listę strzelców, żona i córka śledziły moje poczynania na boisku i na pewno czekały aż strzelę bramkę. Udało mi się zdobyć dwie, więc każdej z nich dedykuję po jednym golu. W sobotę moje dziewczyny będą oglądać nasz występ na Arenie i mam nadzieję, że tak jak dziś damy im sporo powodów do radości.

Komentarze