wtorek, 27 listopada 2018, 11:06

Robert Góralczyk: Nawet gdy nie jesteśmy na szczycie, kibice nas wspierają. Szanujemy to


Motor Lublin powoli zamyka 2018 rok. Rundę jesienną żółto-biało-niebiescy zakończyli na 5. miejscu w tabeli IV grupy III ligi. – Wiosną mamy do zdobycia 51 punktów. W świetle tego pięć punktów straty do pierwszego miejsca niewiele znaczy – uspokaja trener Robert Góralczyk.

Piłkarski rok 2018 zespół Motoru Lublin zakończył Charytatywnymi Derbami z Lublinianką, w których wygrał 4:0. Jest pan zadowolony z przebiegu tego spotkania?
Zamysł był taki, żeby zagrać mecz po lidze, mając możliwość sprawdzenia zawodników, którzy w lidze występowali w mniejszym wymiarze czasowym i ewentualnie „prób z zewnątrz”. Nie od razu było wiadomo, że zagramy na stadionie. Fajnie, że złożyło się tak, że mecz odbył się na Arenie Lublin i nabrał dodatkowego wymiaru. Ponadto przeciw nam wyszedł zdeterminowany przeciwnik, lokalny rywal. Wyszedł z tego przyzwoity mecz. Mieliśmy wiele sytuacji, nieskuteczność z naszej strony do przerwy była bardzo duża. Po przerwie Grzegorzowi Boninowi udało się strzelić gola na 1:0 i worek się rozwiązał, a mecz skończył się 4:0. Takie mecze też trzeba doceniać, chociaż punktów za nie nie ma.

Można wyróżnić konkretny aspekt, na którym skupialiście się w tym spotkaniu?
Ustawiliśmy niektórych zawodników na pozycjach innych, niż bywało to w rundzie jesiennej. Szukaliśmy też skuteczności, choćby poprzez przesunięcie Grzegorza Bonina na „dziewiątkę”. I to on jako pierwszy umieścił piłkę w siatce. To nie jest nasze rozwiązanie docelowe, ale w takich meczach można szukać alternatyw.

Na boisku pojawiło się dwóch zawodników testowanych. Możemy powiedzieć o nich coś więcej?
To lewy obrońca i środkowy pomocnik. Jednak póki co pozostawmy ten temat bez „szumu” i szerszego komentarza.

Jak będą wyglądały ostatnie dni pracy drużyny przed rozjechaniem się na urlopy?
Wykorzystamy ten czas na testy, które pomogą przygotować zawodników do pracy indywidualnej w okresie przerwy. W grudniu spotkamy się jeszcze na tydzień. Będziemy realizować treningi indywidualne, jednak spotykając się na wspólnych zajęciach, w myśl „w grupie raźniej” i efektywniej. Potem będzie czas na pełne „zresetowanie się”, odpoczynek przed przygotowaniami do rundy wiosennej, które rozpoczniemy 7 stycznia.

Plan przygotowań jest już gotowy?
Tak, czekamy jeszcze jednak na potwierdzenie terminu jednego meczu sparingowego oraz zatwierdzenie ostatecznego terminarza rozgrywek IV grupy III ligi.

Z kim zespół zmierzy się w meczach towarzyskich?
Mówiąc ogólnie, rozegramy 13 sparingów i będą to rywale występujący między II a IV ligą. Mam swoją koncepcję tego, jak ma wyglądać ten okres przygotowawczy. Będziemy grać mecze w środy i soboty, a będzie się zdarzać również tak, że w jednego dnia rozegramy dwa sparingi. W tych określonych terminach wszyscy zawodnicy będą mieli możliwość wystąpienia na boisku w pełnym meczu, nie tylko po połowie. To ważne, bo przecież w lidze gramy po 90 minut. Takich terminów mamy zaplanowanych kilka.

Trenerem Motoru Lublin został pan na początku października. Jak pan ocenia swoją dotychczasową pracę?
Podzieliłbym ten czas na dwa etapy. Pierwszy, czterech meczów, które zakładałem, że będą trudnym sprawdzianem już na samym wstępie. Wszyscy rywale byli mocni – nie umniejszając oczywiście innym. To były mecze z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Stalą Rzeszów, Chełmianką Chełm i Podhalem Nowy Targ, a więc z dwoma zespołami z bezpośredniej rywalizacji. Uznałbym je za korzystne, zarówno jeśli chodzi o grę, jak i dorobek punktowy, choć możemy być niezadowoleni z powodu straconych dwóch punktów na Podhalu. W momencie, kiedy wydawało się, że jest lepiej niż było, przyszedł moment nieskuteczności. Było tak na przykład w meczu z Wólczanką Wólka Pełkińska, gdzie dominowaliśmy do samego końca, a nie potrafiliśmy wykorzystać sytuacji tak jak choćby w meczu z Lublinianką. Przydarzył nam się też mecz z Wiślanami Jaśkowice, który w pierwszej połowie był w naszym wykonaniu przynajmniej dobry, co potwierdziliśmy bramką. Z kolei w drugiej połowie stało się z nami coś złego, straciliśmy prowadzenie i dwa punkty. Także drugi okres był mniej udany, gubiliśmy punkty i w takim, a nie innym świetle kończyliśmy rozgrywki. Mam nadzieję, że to będzie impuls, który wyzwoli w nas jeszcze więcej energii do pracy, aby móc w ostatnich 17 meczach grać w lidze o najwyższe cele.

Jakich zmian kadrowych możemy spodziewać się zimą?
Na pewno nie rewolucyjnych. To nie służy żadnej drużynie, zresztą ja nie jestem zwolennikiem takich działań. Szczególnie, że na tym etapie rozgrywek trudno jest znaleźć odpowiednich zawodników. W Motorze jest naprawdę silny zespół. Wyniki nie odzwierciedlają jego potencjału. Na ten moment brakuje jednak jednostek, które pomogą udokumentować siłę drużyny i potwierdzić jego skuteczność.

Czy wiadomo już, czy z kimś na pewno zimą się pożegnacie?
Każdego zawodnika w naszej kadrze mamy już w pewien sposób zdefiniowanego na podstawie jego występów w lidze czy tego jak prezentował się na treningach i w testach, które obecnie przeprowadzamy. Opierając się o to układamy profil drużyny pod kątem rundy rewanżowej. Na ten moment z nikim się jeszcze nie żegnamy, jest to uzależnione także od tego kogo będziemy mogli sprowadzić. Chcemy być natomiast przejrzyści, gracze, którzy będą musieli poszukać nowych klubów otrzymają o tym informację w odpowiednim czasie. Szanujemy każdego za pracę dla klubu, ale jeśli przyjdą gracze lepsi, to trzeba będzie stworzyć dla nich miejsce.

Pozycje objęte testami w meczu z Lublinianką – lewa obrona i środek pomocy – uchylają rąbka tajemnicy na temat tego, kogo będziecie szukać?
Nie chcę tworzyć teorii, że szukamy akurat lewego obrońcy czy środkowego pomocnika. Musimy patrzeć na to szerzej, brać pod uwagę młodzieżowców, to o jakiej charakterystyce mamy obecnie zawodników i gdzie mogą grać. Patrzeć pod takim kątem, aby w celu uporządkowania kadry wyciągnąć jak największy potencjał z drużyny, którą już mamy i tego, jaką drużyną chcemy być.

Tomasza Brzyskiego nie rozpatrujemy już w kategorii „lewa obrona”?
Niczego nie należy przekreślać. Pewne roszady personalne mogą się pojawić, natomiast wszyscy wiemy, że Tomek jest na tyle kreatywnym zawodnikiem, że warto wykorzystywać go w ofensywie. Wspierać jego działania zawodnikiem za jego plecami. To rozwiązanie się sprawdzało, a Tomek dał drużynie niesamowicie dużo.

O co będziecie grać wiosną? Jaki cel stawiacie sobie w szatni?
Nie możemy opędzać się rękami, że nie walczymy o najwyższy cel. To byłoby nieszczere w stosunku do wszystkich – nas wewnątrz klubu czy ludzi będących z Motorem na dobre i na złe. Trzeba to docenić, bo w momencie, w którym nie jesteśmy na szczycie tabeli, na trybunach wciąż zasiada po 2,5 tys. kibiców. Szanujemy to i dlatego musimy liczyć się z tym o co gramy. Rozgrywki ułożyły się w ten sposób, że obecnie zajmujemy 5. miejsce. Musimy jednak patrzeć na siebie. Mamy do zdobycia 51 punktów, w świetle których pięć punktów straty do pierwszego miejsca niewiele znaczy. Po rundzie jesiennej liderem jest zespół, który zdobył 35 punktów, więc stracił ich aż 16. W związku z tym zgubienie przez nas wiosną – strzelam – pięciu, siedmiu czy dziesięciu punktów pozwala na założenie, że będziemy liczyć się w walce o awans. Ile pogubią rywale? To nie nasza sprawa. My wygrywajmy swoje mecze.

Komentarze