środa, 24 czerwca 2020, 19:40

Rok trenera Mirosława Hajdo w Motorze Lublin

Mirosław Hajdo podczas jednego z treningów Motoru Lublin (fot. Tomasz Lewtak / archiwum)

24 czerwca mija 12 miesięcy od czasu kiedy Mirosław Hajdo objął funkcję trenera Motoru Lublin. Wraz z nim podsumowujemy ten czas oraz rozmawiamy o najbliższej przyszłości żółto-biało-niebieskich.

Minął rok, odkąd przyszedł Pan do Motoru Lublin. Co Pan z niego zapamięta?

Najbardziej zapamiętam cel, który został zrealizowany. Do tej pory ten sam cel, czyli awans do wyższej ligi był stawiany przed wcześniejszymi sztabami trenerskimi i nie byłem zdziwiony tym, że przede mną także postawiono takie zadanie. Dokonaliśmy razem tego, choć szkoda, że nie mieliśmy możliwości do końca udowodnić swojej wartości. Myślę jednak, że zasłużyliśmy na awans do II ligi, bo w odpowiednim czasie byliśmy na właściwym miejscu w tabeli. Gdyby taka sytuacja, jak teraz, miała miejsce rok wcześniej, to nie bylibyśmy brani pod uwagę w kontekście promocji na wyższy szczebel.

Na pierwszej konferencji prasowej z Pana udziałem dało się usłyszeć: „Nie chciałbym wybiegać daleko w przyszłość i niczego obiecywać, ale na pewno ze strony mojej oraz drużyny proszę się spodziewać walki i bardzo dużego zaangażowania”. Patrząc całościowo, tej walki i zaangażowania na boisku chyba nie zabrakło?

Pierwszą rzeczą, której wymagam, to jest oczywiście gra w piłkę. Natomiast dopiero do tego trzeba dołożyć walkę i zaangażowanie. Uważam, że tego nam nie brakowało i że nasza jakość współgrała właśnie z tymi dwoma czynnikami. To dzięki połączeniu trzech czynników, jak również coraz lepszej „szatni”, którą musieliśmy w trakcie sezonu uporządkować, znaleźliśmy się w tym miejscu, w którym jesteśmy teraz, czyli w II lidze.

Który moment poprzedniego sezonu był dla Pana najtrudniejszy?

Najtrudniejsza dla mnie i myślę, że dla zespołu była reakcja kibiców na naszą pracę, a często była ona niesłuszna. W związku z tym mogliśmy się bronić tylko swoją postawą i wynikami, jakie odnosiliśmy. Myślę, że ostatecznie obroniliśmy się, ponieważ w pewnym momencie zaczęliśmy seryjnie wygrywać mecze, a to zaprowadziło nas do pierwszego miejsca w tabeli w końcowych rozstrzygnięciach.

Nie tylko wywalczył Pan awans z Motorem Lublin, ale także przedłużył kontrakt na kolejny…

Gdy mam pomysł na funkcjonowanie i grę zespołu, to niczym innym się nie interesuję. Mam plan i zmierzam do niego bardzo uparcie oraz konsekwentnie i nikt nie jest w stanie przekonać mnie do innego pomysłu. Wszelkie ruchy transferowe, których dokonujemy wraz ze sztabem, są ściśle dostosowane pod naszą grę. Każdy zawodnik, począwszy od bramkarza, musi być do tego przekonanym, że to, co robimy, jest słuszne.

Mówiąc już o tym, co przed nami, Motor ostatnio rozegrał dwa sparingi, w których wysoko pokonał Siarkę Tarnobrzeg i Unię Tarnów. Jak Pan podsumuje te spotkania?

To były typowe mecze kontrolne pod względem przydatności poszczególnych zawodników do Motoru Lublin. Jeden z piłkarzy, który brał udział w tych spotkaniach już podpisał z nami kontrakt (Leszek Jagodziński – przyp. red.), a kolejnym się interesujemy. Zawsze powtarzam, że mentalność zwycięzców buduje się w każdym treningu i meczu. Niezależnie od tego, czy to jest mecz mistrzowski, sparing czy mecz w przerwie między rozgrywkami, chcemy wygrywać wszystko i taki jest nasz cel.

Do wspólnych treningów zespół wróci na początku lipca. Jak będzie wyglądał okres przygotowawczy przed nowym sezonem?

Na pierwszym treningu spotkamy się 6 lipca. Natomiast 3 sierpnia wyjedziemy na obóz przygotowawczy do Siedlec, który na tym poziomie rozgrywkowym jest już niezbędny. Konieczne jest wspólne przebywanie sztabu trenerskiego i piłkarzy w większym wymiarze czasowym niż do tej pory. Podczas takiego obozu jest czas na rozmowy, analizy i przygotowanie taktyczne oraz motoryczne. To jest dla nas istotne, a zarazem nam potrzebne. Oczywiście w międzyczasie będziemy rozgrywali mecze kontrolne, a czeka nas także zaległe starcie z Avią Świdnik w ramach Pucharu Polski. Nowy sezon rozpocznie się pod koniec sierpnia, ale nie zostały jeszcze podane szczegóły, więc nie możemy także podać konkretnych dat sparingów, bo one mogą ulec zmianie.

Czy w Motorze będą jeszcze sprawdzani nowi zawodnicy przed sezonem 2020/2021?

Chcielibyśmy tego uniknąć, bo czas na sprawdzanie już minął. Konkretnych zawodników już mamy wybranych, czekamy na finalizację kontraktów. Nie mogę jednak wykluczyć tego, że jedna-dwie nowe osoby będą z nami w okresie przygotowawczym.

O planach i nowych celach Motoru Lublin zostało już sporo powiedziane…

Należy mieć szacunek i pokorę dla zespołów, które w II lidze występują już po kilka lat. Przykład beniaminków pokazuje, że wszelki awans to nie jest prosta rzecz. Naszym nadrzędnym zadaniem jest to, aby zapewnić sobie utrzymanie na tym poziomie rozgrywkowym. Wiadomo, że docelowo dążymy do tego, aby Motor Lublin był w wyższej lidze niż teraz, w której się znalazł. Mamy chociażby przykład GKS-u Katowice, który w poprzednim sezonie miał awansować do Ekstraklasy, a spadł do II ligi. Teraz Widzew Łódź pokazuje, że to jest bardzo trudna liga, w której jest zupełnie inne granie. To nie jest tak, że, jak ma się pieniądze, które zabezpieczają funkcjonowanie drużyny to już jest awans. To nie pieniądze o tym decydują i jestem bardzo ostrożny z wszelkimi obietnicami. Oczywiście, jeśli wyklaruje się okazja do awansu do I ligi, to grzechem byłoby z niej nie skorzystać, ale mniej mówmy, a więcej róbmy i pracujmy w tym kierunku, aby się rozwijać i stawiać sobie coraz wyższe cele. Einstein kiedyś powiedział: „Ten, kto podąża za tłumem, nigdy nie dojdzie dalej niż tłum. Ten, kto podąża sam, znajdzie się w miejscu, do którego nikt wcześniej nie dotarł”.  


Komentarze