poniedziałek, 6 lipca 2020, 18:30

Marcin Syroka: Dziękuję za niezapomniane chwile na stadionie przy Al. Zygmuntowskich

Marcin Syroka podczas jednego z meczów w barwach Motoru Lublin (fot. Tomasz Lewtak / archiwum)

Zorientowałem się, iż przygoda z piłką w Motorze robi się poważniejsza, ale nie przypuszczałem, że potrwa tak długo – mówi w wywiadzie dla motorlublin.eu Marcin Syroka, mający na swoim koncie najwięcej ligowych występów w żółto-biało-niebieskich barwach (387).

 
1995-2010 to lata, które spędził Pan w Motorze Lublin. Przypuszczał Pan, że tyle potrwa Pańska przygoda w tym klubie?

Przychodząc w 1995 roku do drużyny juniorów starszych Motoru Lublin prowadzoną przez świetnego trenera i wychowawcę Waldemara Stefańskiego, gdzie spotkałem grupę super chłopaków, którzy byli bardzo zgrani zarówno na boisku, jak i poza nim, wiedziałem, że przygoda będzie ciekawa. Natomiast, kiedy w styczniu 1996 roku zostałem dołączony do kadry pierwszego zespołu Motoru Lublin, który występował na zapleczu Ekstraklasy i miałem możliwość trenować z doświadczonymi zawodnikami, co było dla mnie dużym wyróżnieniem, zorientowałem się. iż przygoda z piłką w Motorze robi się poważniejsza, ale nie przypuszczałem, że potrwa tak długo.

Te lata to zapewne wzloty, upadki i szczególne momenty. Co do takich Pan zalicza?

Jeśli chodzi momenty smutniejsze, to do takich należy wymienić spadek z II ligi w 1996 roku, spadek do z III ligi w 1998 roku oraz spadek z I ligi w 2010 roku. Chwile szczególne i zdecydowanie przyjemniejsze, to wywalczenie z Motorem awansu do III ligi w sezonie 2001/2002 oraz promocja na zaplecze Ekstraklasy w 2007 roku.

W tym czasie nie chciał Pan spróbować swoich sił w innym klubie, choćby za granicą?

W czasie gry dla Motoru Lublin było kilka zapytań z innych klubów, ale jak czas pokazał, nic z tego nie wyszło.

Biorąc pod uwagę, że w Motorze nie zawsze było kolorowo, mam na myśli problemy finansowe czy organizacyjne, to Pan ciągle grał dla tego klubu. Motor aż tak skradł Pańskie serce?

Faktycznie w latach 1996-2001 sytuacja organizacyjno-finansowa w klubie była bardzo trudna, co przyczyniło się do tego, że Motor Lublin spadł do IV ligi. Jednak dzięki grupie zawodników, kibiców oraz pracowników klubu, którzy zostali z Motorem w tym trudnym okresie, udało się w sezonie 2001/2002 wywalczyć awans do III ligi, a następnie w 2007 roku na zaplecze Ekstraklasy. Śmiało mogę przyznać, że to właśnie ten okres gry dla Motoru Lublin pozostanie w moim sercu.

Przez tyle lat pracował Pan z różnymi trenerami. Któremu zawdzięcza Pan najwięcej?

Wymienię Ś.P. Waldemara Stefańskiego, Waldemara Fiutę, Romana Dębińskiego, Ś. P. Sylwestra Czernickiego, Henryka Grodeckiego, Marka Sadowskiego, Jerzego Krawczyka oraz Ryszarda Kuźmę. Z tego miejsca serdecznie im dziękuję za przekazaną mi wiedzę, poświęcony czas, cierpliwość oraz zaufanie, jakim mnie obdarzyli.

Miał Pan także przyjemność grać z różnymi zawodnikami. Czy któryś skład z poszczególnego sezonu zasługuje na wyróżnienie?

Na pewno skład z sezonu 1995/1996. Pomimo spadku z II ligi, jako młody chłopak mogłem uczyć się piłki seniorskiej przy takich zawodnikach jak: Dariusz Opolski, Tomasz Jasina, Siergiej Michajłow, Robert Kasperek, Piotr Adamczyk, Piotr Kamiński czy Dominik Malesa. Ogromną przyjemnością było grać w drużynie Motoru z sezonu 2001/2002, która wywalczyła awans do III ligi z przewagą 26 punktów nad druga drużyną! Oczywiście na duże wyróżnienie zasługuje również skład Motoru Lublin z sezonu 2006/2007, który wywalczył promocję na zaplecze Ekstraklasy. Dodam, że z wieloma zawodnikami graliśmy razem w Motorze przez kilka lat, więc pozostały nam również przyjaźnie, które mają się bardzo dobrze do dziś.

387 – to liczba Pana występów dla Motoru Lublin, której raczej szybko ktoś nie pobije. To także mecze z różnymi zespołami na różnych szczeblach. Któreś szczególnie zapadły Panu w pamięci?

Trochę tych spotkań się uzbierało, ale myślę, że wcześniej czy później któryś z zawodników Motoru rozegra ich więcej ode mnie, czego oczywiście życzę. Natomiast jeśli chodzi o mecze, o które pani pyta, to były to potyczki z takimi zespołami, jak Widzew Łódź, Arka Gdynia, Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław, Piast Gliwice, Cracovia rozegrane na stadionie przy Al.Zygmuntowskich 5 przy dopingu naszych kibiców.

Gdy rozmawiałam z Marcinem Popławskim, to powiedział, że Pan, on i Paweł Maziarz zapisaliście się złotym zgłoskami w historii klubu. Myślą tak również kibice, którzy wybrali Pana do „Jedenastki XXI wieku”.

Zgadzam się z Marcinem. Naszej trójce udało się zapisać  na kartach historii Motoru Lublin i jak widać w pamięci kibiców także, choć minęło już trochę czasu. Chciałem bardzo serdecznie podziękować wszystkim za to wyróżnienie oraz niezapomniane chwile na stadionie przy Al. Zygmuntowskich.

Rok 2020 to rok jubileuszu Motoru Lublin. Czego z tej okazji można życzyć klubowi?

Przede wszystkim gratuluję zawodnikom, trenerom, pracownikom klubu i kibicom awansu do II ligi! Motorowi Lublin życzę dalszego rozwoju oraz szybkiego awansu, tym razem do I ligi.


Komentarze