W meczu 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy zremisowaliśmy ze Śląskiem Wrocław 1:1.
Pierwszą bramkę w meczu mogliśmy oglądać już w 2. minucie. Akcję na prawym skrzydle przeprowadził Michał Król, przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i oddał strzał sprzed pola karnego. Wydawało się, że piłka nabrała idealnej rotacji, jednak trafiła tylko w poprzeczkę i wyszła poza pole gry.
W 8. minucie gry dobrym przejęciem w środku pola popisał się Jakub Łabojko. Wyprzedził napastnika Śląska i zagrał do Samuela Mráza, który obrócił się i od razu oddał strzał. Niestety z tą próbą poradził sobie Rafał Leszczyński.
12. minuta przyniosła pierwsze poważne zagrożenie pod naszą bramką. Z groźną kontrą ruszyli gospodarze, ze skrzydła podawał Llinares, piłka trafiła pod nogi Petra Schwarza, a jego strzał świetnie obronił Kacper Rosa. Na dobitkę miał jeszcze szansę Assad Al Hamlawi, ale to uderzenie dobrze zablokował Jakub Łabojko.
W 19. minucie dobre przeszywające podania w pole karne posłał Bartosz Wolski, ale Christopherowi Simonowi zabrakło centymetrów, żeby sięgnąć piłki i wybili ją obrońcy. Zrobili to jednak na tyle nieporadnie, że ta wróciła pod nogi naszego kapitana, który zdecydował się na strzał i tylko kapitalna interwencja Rafała Leszczyńskiego uchroniła gospodarzy przed stratą bramki.
Minutę później na prowadzenie wyszli gospodarze. Z prawego skrzydła dobrze dośrodkował Samiec-Talar, a Arnau Ortiz popisał się świetnym strzałem, którym z ostrego kąta przelobował Kacpra Rosę.
W 37. minucie stworzyliśmy dobrą okazję na wyrównanie. Filip Wójcik zagrał wcinką do Bartosza Wolskiego wbiegającego w pole karne, ten od razu zagrał w poprzek bramki i gdyby podanie było nieco lżejsze, Bradly van Hoeven zdążyłby dokładnie dołożyć nogę i skierować piłkę do bramki.
Tuż przed końcem pierwszej połowy mieliśmy jeszcze jedną szansę, aby doprowadzić do remisu. Mráz zgrał głową do van Hoevena, ten wpadł w pole karne i oddał strzał, ale na posterunku był Serafin Szota, który ofiarnie zablokował uderzenie.
Tuż po powrocie na murawę wywalczyliśmy rzut rożny. Po dośrodkowaniu najlepiej w polu karnym zachował się Arkadiusz Najemski, jednak jego strzał sprzed bramki wybił zawodnik kryjący krótki słupek.
Na naszą kolejną akcję czekaliśmy do 60. minuty. Dobrą akcję naszego zespołu strzałem ze skraju pola karnego finalizował Samuel Mráz, ale ponownie na drodze stanęli obrońcy, którzy zablokowali tę próbę.
W 70. minucie stanęliśmy przed kapitalną okazją. W środku pola dobrze zachował się Mathieu Scalet – wygrał pojedynek i zagrał do Bartka Wolskiego, ten pokonał z piłką kilkanaście metrów i oddał strzał, po którym piłka wróciła pod jego nogi, podał na lewą stronę do Scaleta, a jego strzał z pierwszej piłki obił tylko słupek bramki. Piłka wróciła w nasze posiadanie i po ponownym podaniu w pole karne, strzał głową oddał Jacques, niestety jego próba przeszła obok bramki.
76. minuta przyniosła upragnioną bramkę. Składna akcja naszego zespołu, Filip Wójcik dośrodkowuje w pole karne, Mráz walczy o piłkę w powietrzu, ta spada pod nogi Ndiaye i Jacques szybkim strzałem doprowadził do wyrównania.
Dwie minuty później kapitalną paradą Kacper Rosa, który wyciągnął precyzyjny strzał Tudora Baluty.
W drugiej minucie doliczonego czasu gry mieliśmy szansę na rozstrzygnięcie meczu na swoją korzyść. Kontrę wyprowadzał Ndiaye i będąc już w polu karnym, popisał się kapitalnym podaniem zewnętrzną częścią stopy. Piotr Ceglarz jechał już na wślizgu, żeby sięgnąć piłki, niestety jego strzał przeszedł obok bramki Śląska.
Śląsk Wrocław – Motor Lublin 1:1 (1:0)
Bramki: 20’ Ortiz – 76’ Ndiaye
Żółte kartki: Guercio, Szota – Samper
Śląsk Wrocław: Leszczyński – Szota, Samiec-Talar (61’ İnce), Pozo (79’ Jasper), Al Hamlawi (79’ Udahl), Schwarz, Ortiz, Baluta, Llinares, Matsenko, Guercio
Motor Lublin: Rosa – Wójcik (85’ Stolarski), Najemski, Ede, Luberecki – Łabojko (59’ Samper), Wolski, Simon (59’ Scalet) – Król (69’ Ndiaye), Mráz, van Hoeven (85’ Ceglarz)